HITLER i ja

Autor: A B, Gatunek: Dramat, Dodano: 22 czerwca 2014, 14:01:59

 

HITLER i ja


odkrywam coraz to nowe "wspólne" -


egzema, amfetamina, paranoja, despotyzm, wybuchowość, nietolerancja, rasizm, lekomania, egocentryzm...


została jeszcze - klęska (ostateczna) i samobójstwo...


cóż... plan na dzisiaj - ANI KROKU WSTECZ... Mansteinie!!!

Komentarze (6)

  • To bardzo ciekawe zagadnienie. Czyżby istotnie się nie dało? Wedle zasady 'zaplanowanego z góry przypadku' (luźno z pamięci wg. Stefana Kleina) nawet uwikłani w rozpędzone dzieje mamy minimalną możliwość sterowania, może taką, jaka ma ziarnko piasku przyklejone do koła, ale zawsze.

    Tak, to fascynujące: młody Adolf, wrażliwy, kochający gorąco matkę, cierpiący z powodu tępego ojczyma, utalentowny plastycznie, mówca i kontestujący buntownik - później ofiara pierwszej wojny światowej, (ofiara więc tych szalenców zamachowców na arcyksięcia, a raczej partaczy, bo potrzebowali kilku przymiarek do zabicia Ferdynanda, oraz tych partaczy, odpowiedzialnych za jego bezpieczeństwo, bo mimo kilku incydentów nadal wozono go niepancernym samochodem*, co za splot przypadków więc) wreszcie marionetka w rękach politykierów - w końcu szaleniec, ofiara idei, że cel uświęcał zbrodnicze środki - czy rzeczywiście nie miał odwrotu? Od siebie? Albo raczej - do siebie, zanim stał się tą rozpędzoną bombą. (Przy zalożeniu, że miał świadomość tego, co się dzieje, czego nie jestem pewna.) Wielu wierzyło, że gdyby został przyjęty na Akademię Sztuk Pięknych, świat uniknąłby II wojny światowej.

    Ani kroku wstecz? Ach, coś ty. Peel spokojnie może raz jeszcze spróbować z tą ASP. (Paranoik nie ma świadomości paranoi, ta jest dla niego normą. Znalazłam różnicę na obrazku :)))

    * a to przytoczę, bo cholernie ciekawe: pomyśleć, że takim partackim ściegiem została uszyta wojna, w której zginęła największa ilość żołnierzy na świecie:

    "Tego dnia arcyksiążę Franciszek Ferdynand Habsburg wraz z towarzyszącą mu małżonką Zofią Chotek wyjeżdżali z dworca miejskiego samochodem; trasa przejazdu była publicznie podana do wiadomości kilka dni wcześniej. W trakcie przejazdu pierwszemu z zamachowców, Muhamedowi Mehmedbašiciowi, nie udało się rozeznać, w którym aucie siedzi arcyksiążę. Kolejny ze spiskowców, Vaso Čubrilović, nie odważył się strzelać, widząc w pojeździe Franciszka jego żonę. Dopiero Nedeljko Čabrinović rzucił w kierunku auta bombę, ale dzięki refleksowi kierowcy arcyksięcia bomba odbiła się od płóciennego dachu samochodu i eksplodując, zniszczyła jadący następny samochód raniąc pasażerów, policjanta i osoby z tłumu[1].

    Tego samego dnia, gdy książę wraz z małżonką zamierzali odwiedzić rannego w wyniku eksplozji Ericha Merizzi, samochód z arcyksięciem, zwalniając na zakręcie, mijał kolejnego spiskowca, Trifko Grabeža, który nie chciał ryzykować postrzału postronnych osób. Drugi ze znajdujących się przypadkowo przy drugim przejeździe arcyksięcia zamachowiec, Gawriło Princip, oddał strzały w kierunku pary arcyksiążęcej. Oboje zginęli."

    Sorry, że trochę od tematu, ale może, wbrew pozorom, nie - gdyż to, o czym jest tekst "dramatu", to w gruncie rzeczy pytanie: przypadek czy nieuchronność? Zdaje mi się, że odpowiedź brzmi: jedno i drugie, jak losowanie w totolotku :)

    • A B
    • 23 czerwca 2014, 09:40:54

    ...

    jaki ten świat niesprawiedliwy... ooo!... ooo!... ooo!

    - to ja się tu pocę i produkuję w rytmie -

    ta RÓŻA żyje...

    i pies z kulawą nogą (Patryka nie liczę - on tylko bronił swego wiersza...

    i dobrze... i spoko... to rozumiem... taka tradycja, pies to je...

    a tu pod niewinnym żarcikiem - wykład z zamachu...
    teoria przypadku-przeznaczenia...
    klepanie po plecach...
    jednostka a historia...

    a przecież... podobieństwo w desperacji... w zgodzie na upadek i potępienie... "pod prąd"

    więc - ono żadne... (ta różnica to cały obrazek przecież...

    ten obrazek z różnicy utkany - a moja deklaracja... pusta... niestety!

    choć jest pewne podobieństwo... inne, jak deklarowane -

    kiedy tak stoję przed lustrem... prawa noga lekko wysunięta, dłonie splecione na przyrodzeniu, czoło chmurne, uszy nordyckie (tj. - odstające), wzrok płomienny... Parsifal w tle...

    tak, pewne podobieństwo jest... OCZY!!!

    takie jakieś... bo ja wiem?...

    kaprale?

    kaprawe?

    no i ten... - wspólny zwycięzcom i pokonanym - histeryczny... pląsik!

    ...

  • Oczy - kaprale! Cudne!! :)

    (Nie, nie dam się naciągnąć na tamten drugi tekst. Zbyt wiele mi tam obcego, odpychającego (blizej już nie chcę precyzować). Owszem, czytałam, jak i poprzednie. Ale po co mi się pchać w konflikty? ;)))

    • A B
    • 23 czerwca 2014, 17:15:49

    ...

    słusznie - trza unikać konfliktów, za ciepło! (może od października?)

    proszę tylko pamiętać - zwrot taki, nic więcej - że histeria rządzi przyrodzeniem...

    dla mnie cała ta zabawa w pisanie, to... zabawa właśnie!

    jeśli nawet "śmiertelnie poważnie" bronię straconej sprawy, to... w ramach gry pogodzonej z konwencją... ludyczności zorientowanej na przetrwanie znaku i znaczenia (nie wiem, co to zdanie ma znaczyć, za cholerę!)...

    a zabawa - wiadomo - miesza... histerię z historią i

    paranoję z... paplaniną!

    ...

  • :)
    (dobra dobra, jeszcze pamiętam fiumy odautorskie w wypadku polemiki z treścią tekstu Esencjo. ale pewnie kiedyś zapomnę i pozwolę sobie wmawiać, że chodzi tylko o zabawę ;)

    • A B
    • 24 czerwca 2014, 18:10:27

    ...

    serio - zabawa...

    bardzo serio!!!

    ...

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się